Scenariusz - Dlaczego savoir vivre?

Opublikowano: środa, 05, październik 2016

Scenariusz zajęć z programu autorskiego „Dobre maniery, czyli, o tym, co wypada wiedzieć, że wypada

Data: 27.09.2016 r.

Temat: „Dlaczego savoir  vivre?”

Cel: Wprowadzenie uczniów do programu, który zostanie realizowany przez cały rok szkolny, raz w miesiącu.

Nauka dobrych obyczajów.

Środki: laptop, rzutnik, andruty czarne kartki z ilustracją gąski, kreda, lub piórka białe, klej, puzzle – bristol z narysowaną gąską, pocięty na małe kawałki.

Przebieg zajęć:

1.   Powitanie.

2.   Zabawa integracyjna – puzzle. Wprowadzenie do tematu zajęć, uczniowie otrzymują po kawałku kartki (puzzle), za zadanie mają złożyć w całość obrazek, który przedstawia główną bohaterkę powieści, czyli gąskę.

3.   Prezentacja multimedialna w oparciu o fragment książki, który jest wstępem „ Dobre maniery, czyli o tym, co wypada wiedzieć, że wypada” Joanna Krzyżanek. Przedstawienie uczniom skąd się pojawiła gąska u Cecylki.

4.   Zaproszenie uczniów do wspólnego koła, nauczyciel opowiada dalsze przygody gąski.

5.   Rozdanie uczniom czarnych kartek na których jest ilustracja gąski Walerii i prośba o jej pokolorowanie kredą białą, lub ozdobienie piórkami.

6.   Zabawa taneczna Śpiewające Brzdące piosenka pt. „Wesołe gąski”

karaoke.

7.   Pożegnanie.

 

 

 

 

 

 

Znalezione obrazy dla zapytania kolorowanki do druku gąska

 

 

Prezentacja multimedialna

Zamieszkała gąska z Cecylią

Pomocny materiał:

Walerka w kuchni: Cecylka krasnoludka, czyli Walerkę musiała posadzić na krześle z pokoju lalek. Zaproponowała do zjedzenia kaszę gryczaną i filiżankę czekolady. Walerce intuicja podpowiadała, że jedzenie wkłada się do dzioba, ale że łyżeczką to już nie, natomiast jeśli chodzi o czekoladę to gąska najpierw rozlała, a potem zlizała ze stołu. Cecylka postanowiła sama nakarmić Walerkę.

Po zjedzeniu Walerka była taka brudna, że należało ją umyć.

Walerka  w łazience psociła, całą butelkę płynu wylała do miski, zatrzepotała skrzydłami i zrobiła się piana, aż do przedpokoju, zaczęła uciekać Cecylce. Zjadła mydło, bo myślała, że to biała czekolada, z pyszczka zaczęły jej wydostawać się bańki.

Pewnego dnia Cecylka wybrała się autobusem z gąską. Wsiadły do autobusu Cecylka skasowała bilet, kasownik zrobił chrup, chrup. Gąska się przeraziła kremowe karteczki chciał nam zjeść ten potwór powiedziała. Podobno smakują jak andruty – zażartowała Cecylka. Wtedy Walerka schowała pod skrzydełkami bilety. Podszedł pan konduktor : „ Bilety do kontroli”. Cecylka poprosiła Walerkę o bilety: „Nie mogę dać, odpowiedziała gąska, ponieważ je zjadłam”. W brzuszku będą bezpieczne, a poza tym chciałam wypróbować, czy smakują jak andruty” . Stwierdziła gąska są niesmaczne. Konduktor nie chciał uwierzyć, że naprawdę Walerka i Cecylka odbiły bilety i je posiadają. Stwierdził, jak Wy macie bilety, to ja mam na głowie słonia, tylko go nie widać. Gąska miała w brzuszku bączki, czyli czkawkę. Konduktor chciał wypisać mandat, ale wszyscy podróżujący w autobusie potwierdzili, że Cecylka odbiła bilety. Wtedy uwierzył i powiedział, do gąski : „Niech panienka nie jada więcej biletów, proszę herbatniki”. Na to Walerka podziękowała i stwierdziła „ a pan ma naprawdę na głowie małego słonia”.

Kolejną z przygód którą przeczytałam, było, jak Cecylka zabrała gąskę do teatru:

Teatr: Stare Knedelkowo wystawiało sztukę w tatrze pt. „Rozkapryszona księżniczka Pietka”. Na wejściu do teatru pan dyrektor dał gąsce poduszkę, bo inaczej to by tylko podziwiała czuprynę pani siedzącej przed nią. Zaczął się spektakl. Księżniczka zaczęła biegać po scenie i wymagać od króla, królowej i służby: trzewiczki złote, zielonego dmuchanego słonia, drewnianą myszkę, różowe pantofelki, dębowego konika, lemoniadę porzeczkową, puchar lodów z bezami itd.

Kiedy księżniczka otrzymała puchar lodów, deser zaczął gęgać, wyskoczyła z niego gąska. Wszyscy ruszyli na pościg: szewc – gonił sprzedawcę balonów, sprzedawca – kucharza, kucharz – króla, król – królową, księżniczka Pietka – Walerkę. A Walerka nie wiedziała, czy ucieka przed Pietką, czy goni szewca. Istny berek. Zakotłowało się, król zgubił koronę, królowa fiknęła koziołka, kucharz turlał się, jak piłka, sprzedawca przewrócił się, szewc jęczał, stolarz marudził, Pietka kaprysiła, gąska robiła dziwne miny, skakała jak sprężyna.

Wszyscy bili brawo! Taki spektakl! Cecylka tylko było załamana mówiła: „Katastrofa”. Brawo dla gąski. Dyrektor powiedział, że następnym razem przyklei gąsce kuperek do poduszki, oczywiście żartował. Ale jak gąska będzie chciała brać jeszcze kiedyś brać udział w przedstawieniu to niech chociaż na próby przychodzi. Istnie gęgającą niespodzianka.

Ostatnia z przygód na dzisiaj gąski, którą chciałabym opowiedzieć, to jak po teatrze wszyscy zostali zaproszeni na przyjęcie do ratusza. Cecylka nie chciała pójść, bo bała się, że gąska coś zbroi, ale gąska obiecała, że będzie aniołkiem. Tym bardziej, że miał być krem waniliowy z chrupiącą karmelową skorupką, tort z bitą śmietaną i truskawkami, lukrowe makowce, czekoladowe kulki z wiśniami i orzechami, ciasteczka, baby szafranowe, galaretki, budyń czekoladowy i tysiące kanapeczek.

Na przyjęciu burmistrz podziękował za przedstawienie. Zaczął przemowę, dzisiaj, jak jechałem do pracy…Zaczęło to nudzić gąskę, wskoczyła na zasłonę, następnie na żyrandol i chrup, zaczęła odgryzać kryształowe kulki, następną, kolejną, kolejną…rzucała nimi, zaczęły lądować na smakołykach. Gdy odgryzała 20 kulę burmistrz zakończył przemówienie. Zaczęła się uczta w wtedy Cecylka zorientowała się, że nie ma Walerii, zaczęła jej szukać pod zasłonami, w kominku. Zauważyła ją w końcu na żyrandolu, zaczęła prosić, by zeszła. Ale Waleria się bała. Mówiła :Cecylko, jesteś tak duża, a nie wiesz, że wchodzenie jest dużo łatwiejsze, jak schodzenie?”. Wszyscy zobaczyli gąskę. Ktoś pobiegł po drabinę, ktoś po koszyk, po sznur, strażak zaczął się wspinać po gąskę. Gąska się zdziwiła co pali się. Strażak tylko chciał pomóc gąsce, nie chciała zejść, ale przekupił ją słodkościami, które była na dole. Gąskę przekonał, wybuchły wtedy gromkie oklaski. Gdy gąska była na dole burmistrz do niej powiedział: „Może masz ochotę na tort, galaretkę?” Raczej nie odpowiedziała gąska na budyń, bo do pozostałych wrzuciłam kryształki – pochwaliła się. Jeżeli ktoś znajdzie 1 – to ma szczęście, może sobie zrobić pierścionek, wisiorek, czy broszkę. Na to Walerka, to wejdę jeszcze raz na żyrandol, żeby wszyscy byli szczęśliwi – zażartowała. I tak aniołki też czasami psocą.

Po powrocie do domu, była już noc, Cecylka położyła się spać, Walerka mówi: „Siusiu”, jak chcesz siusiu to dam Tobie nocnik, albo idź do toalety. Waleria tylko stwierdziła „siusiu to takie ładne słowo”.

I taki jest początek wspólnych przygód, których by spisać, mnóstwa kartek potrzeba, kilka litrów atramentu i bardzo dużo czasu. W tajemnicy wam powiem, że Walerka zrobiła siusiu na prześcieradło, ale maluchom się tak zdarza.

Cecylka będzie uczył Walerkę dobrych manier, a my Was.

Raz w miesiącu będziemy się spotykać i z p. Magdą przedstawimy wam losy gąski. Będziemy się uczyć dobrych manier razem z gąską. Co to znaczy dobre maniery?

Należy mówić „dzień dobry”, „do widzenia”,  będziemy się uczyć zachowania przy stole, na przyjęciu, prawidłowego zachowania się w szkole, na zakupach, poprawnej rozmowy przez telefon, zachowania w teatrze w kinie, w restauracji, kawiarni, podczas wakacji.

Zapraszam do zabawy tanecznej.

Odsłony: 317