Nasz Patron Jan Brzechwa

 

 

Dnia 1 czerwca 2001r. Jan Brzechwa został oficjalnie ogłoszony patronem Zespołu Szkół Specjalnych w Szamotułach. Uroczystość ta zbiegła się z X-leciem istnienia tej placówki. Osobę patrona wybrali zaś sami uczniowie szkoły, ich rodzice i nauczyciele. Spośród wielu innych, znakomitych kandydatów Jan Brzechwa został uznany za twórcę najbardziej bliskiego każdemu dziecku.

 

 


Życiorys Jana Brzechwy

Poeta, autor utworów dla dzieci, satyryk, prozaik i tłumacz. Prawdziwe nazwisko Jan Wiktor Lesman, urodzony 15 sierpnia 1900r. w Żmerynce na Podolu, syn Aleksandra Lesmana, inżyniera i Michaliny z Lewickich, nauczycielki francuskiego. W dzieciństwie kilkakrotnie zmieniał miejsce zamieszkania w związku z pracą ojca na kolei, mieszkał
w Wielkich Łukach, Nowo-Sokolnikach i Kijowie. Do gimnazjum uczęszczał kolejno w Kijowie, Warszawie
i Piotrogrodzie. Debiutował w 1915r. wierszami drukowanymi w piotrogrodzkim Sztandarze i kijowskich Kłosach Ukraińskich. W 1916r. studiował medycynę na uniwersytecie w Kazaniu. W 1918r. przyjechał do Warszawy i zapisał się na Wydział Humanistyczny Uniwersytetu Warszawskiego, następnie wstąpił do 36 Pułku Piechoty Legii Akademickiej, a później służył jako medyk w szpitalu polowym. Jan Brzechwa uczestniczył w kampanii lwowskiej
i wojnie polsko-bolszewickiej. Od 1920r. rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie Warszawskim. W 1938r. zaczął ogłaszać utwory dla dzieci. W okresie II wojny światowej mieszkał w Warszawie i pracował przez pewien czas jako ogrodnik. W 1945r. zamieszkał w Łodzi, był członkiem Międzynarodowej Komisji Prawa Autorskiego, uczestniczył
w konferencjach międzynarodowych dotyczących tego tematu, współpracował z UNESCO. W1946r. ożenił się
z Janiną Magajewską. Po ślubie poświęcił się wyłącznie twórczości literackiej , pisał przede wszystkim utwory dla dzieci, drukował w czasopismach takich jak Szpilki, Przekrój, Płomyczek i Płomyk. W 1949r. powrócił do Warszawy
i został kierownikiem literackim zespołu filmowego Warszawa. W 1954r. otrzymał nagrodę literacką Rady Narodowej miasta Warszawy za twórczość dla dzieci. W 1965r. otrzymał nagrodę I stopnia Ministra Kultury i Sztuki za całokształt twórczości. Zmarł 2 lipca 1966r. w Warszawie.


 

Wybrane wiersze Jana Brzechwy

Kaczka Dziwaczka
Nad rzeczką opodal krzaczka
Mieszkała kaczka-dziwaczka,
Lecz zamiast trzymać się rzeczki
Robiła piesze wycieczki.
Raz poszła więc do fryzjera:
"Poproszę o kilo sera!"
Tuż obok była apteka:
"Poproszę mleka pięć deka."
Z apteki poszła do praczki
kupować pocztowe znaczki.
Gryzły się kaczki okropnie:
"A niech tę kaczkę gęś kopnie!"
Znosiła jaja na twardo
I miała czubek z kokardą,
A przy tym, na przekór kaczkom,
Czesała się wykałaczką
Kupiła raz maczku paczkę,
By pisać list drobnym maczkiem.
Zjadając tasiemkę starą
Mówiła, że to makaron,
A gdy połknęła dwa złote,
Mówiła, że odda potem.
Martwiły się inne kaczki:
"Co będzie z takiej dziwaczki?"
Aż wreszcie znalazł się kupiec:
"Na obiad można ją upiec!"
Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł, jak należy, w brytfannie,
Lecz zdębiał obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając,
W dodatku cały w buraczkach.
Taka to była dziwaczka

Żaba
Pewna żaba
Była słaba
Więc przychodzi do doktora
I powiada, że jest chora
Doktor włożył okulary,
Bo już był cokolwiek stary,
Potem ją dokładnie zbadał,
No, i wreszcie tak powiada:
"Pani zanadto się poci
Niech pani unika wilgoci,
Niech pani się czasem nie kąpie,
Niech pani nie siada przy pompie,
Niech pani deszczu unika,
Niech pani nie pływa w strumykach,
Niech pani wody nie pija,
Niech pani kałuże omija,
Niech pani nie myje się z rana,
Niech pani, pani kochana,
Na siebie chucha i dmucha,
Bo pani musi być sucha!"
Aż wyschła tak, że po troszku
Myśli sobie: "Jestem chora.
A doktora chora słucha,
Mam być sucha - będę sucha!"
Leczyła się żaba, leczyła,
Suszyła się długo, suszyła,
Została z niej garstka proszku.
A doktor drapie się w ucho:
"Nie uszło jej to na sucho!"

Psie smutki
Na brzegu błękitnej rzeczki
Mieszkają małe smuteczki.
Ten pierwszy jest z tego powodu,
Że nie wolno wchodzić do ogrodu,
Drugi - że woda nie chce być sucha,
Trzeci - że mucha wleciała do ucha,
A jeszcze, że kot musi drapać,
Że kura nie daje się złapać,
Że nie można gryźć w nogę sąsiada
I że z nieba kiełbasa nie spada,
A ostatni smuteczek jest o to,
Że człowiek jedzie, a piesek musi biec piechotą.
Lecz wystarczy pieskowi dać mleczko,
I już nie ma smuteczków nad rzeczką